Potrzeby skóry a pory roku

Czy nasza skóra ma różne potrzeby w zależności od pory roku?

Rozpocznijmy odpowiedź na to pytanie od zasadniczego stwierdzenia: Nasza skóra nie ma z nami łatwo. Przez cały rok doświadcza ciągłych zmian pogodowych, od afrykańskich upałów po mroźne skandynawskie noce. Kiedy już trochę oswoimy ją z ciepłym muskającym ją przyjemnie słońcem, zaczynają się nagłe zmiany temperatur, suche ogrzewane powietrze w naszych domach i smagające twarz wiatry.
Nie zapominając o klimatyzatorach, obecnych już niemalże wszędzie. Kiedy już polubimy się z naszą rutyną pielęgnacyjną, okazuję się za kilka miesięcy, że potrzeby naszej skóry znacząco się zmieniły.
Cykl powtarza się, stare kosmetyki zastępują nowe.

Jest jednak pewien podstawowy, niezmienny i wart zapamiętania nawyk. Bez względu na porę roku. Nawilżanie.

Ratunku, moja skóra chce pić!

Nawilżanie naszej skóry jest tak samo ważne latem, jak i zimą. Do kosza powinniśmy wsadzić mity pielęgnacyjne, że skórę nawilża się tylko latem, bo wtedy “chce pić”. Tylko wielbłądy gromadzą wodę.
Aby nasza skóra gromadziła wodę – albo bardziej precyzyjnie – nie traciła poziomu swojego nawilżenia, musimy umiejętnie do tego podejść i zaopatrzyć się w pewną wiedzę.Wiadomo, że musimy pić wodę i to nas najlepiej nawilża. Woda to życie.
Ale pijąc nawet odpowiednią ilość wody dziennie, nasza skóra wcale nie musi czuć się komfortowo. Zależy to bowiem również od czynników zewnętrznych, takich jak klimatyzacja, ilość spędzanego czasu na zewnątrz, czy zwyczajnie pogody. Jednak codzienna rutyna, dzięki której dostarczysz swojej cerze odpowiednią ilość potrzebnych jej składników i umiejętnie zatrzymasz je w skórze sprawi, że odwdzięczy się pięknym, zdrowym i rozświetlonym wyglądem. Chyba o to właśnie chodzi, prawda?

Także drogie Panie, drodzy Panowie, nawilżamy skórę. Latem mogą to być lżejsze preparaty, jak, np.: ultranawilżający skwalan przed lekkim kremem pielęgnacyjnym, żel hialuronowy zmieszany z kilkoma kroplami lekkiego, suchego i szybkowchłanialnego olejku lub orzeźwiający hydrolat, którym spryskujemy twarz przed nałożeniem serum lub kremu.

Zimowe S.O.S dla naszej skóry

Powiedzmy sobie teraz, jak ochronić się przed mroźnym powietrzem. Już wiemy, że nawilżenie jest podstawą odpowiedniej kondycji naszej skóry. Daje jej ukojenie, poprawia koloryt, nadaje sprężystości i elastyczność i przywraca komfort na codzień. Aby skóra była cały czas w swoim najlepszym stanie, należy włączyć do codziennej rutyny dawkę kosmetyków o nieco konkretniejszej formule. Konkretniejszej nie znaczy wcale tłustej, ciężkiej, lepkiej, niekomfortowej. Bowiem nawet oleje dzielimy na te, które są lekkie i szybko się wchłaniają.

Dzięki dodatkowemu natłuszczeniu emolientami, które tworzą na skórę płaszcz ochronny zapobiegający odparowywaniu wody z naskórka, nasza skóra będzie odziana przed dotkliwym zimnym powietrzem czy dokuczającym wiatrem. Skóra ciała na pewno poczuje wdzięczność, kiedy potraktujesz ją czule odpowiednio dobranym masłem pielęgnacyjnym. Świetnie przed podmuchami wiatru chroni masło aloesowe. Jednocześnie odżywia i nawilża skórę.

Aloes słynie też z właściowści regeneracyjnych i łagodzących. Sprawdzi się także na przesuszone dłonie, łokcie, kolana. Egzotycznie brzmiąca nazwa masła makadamia, które skutecznie i dogłębnie nawilża, pozostawiając na skórze ochronny film, który zapobiega utracie wody. Do tego błyskawicznie przywraca skórze komfort, redukuje przesuszenie i uczucie suchości. Masło makadamia bogate jest w witaminy A i E o działaniu odmładzającym. Nadaje się również do pielęgnacji suchych, matowych włosów – intensywnie je zmiękcza, nadaje połysk i przywraca utraconą elastyczność.

Systematyczność oraz oraz słuchanie i reagowanie na potrzeby skóry pozwoli jej przetrwać w świetnej kondycji do wiosny.

Norweski Wiatr, seria ratująca przed kataklizmami każdej pory roku!

Aby żyć w porozumieniu ze swoją cerą, należy ją obserwować i słuchać jej potrzeb. Dawać pić, kiedy chce pić. Opatulać dodatkową warstewką, kiedy traci poczucie komfortu. Trzeba jej dostarczać produkty, z przemyślanymi i dobrze skomponowanymi składami. Jednym ze składników, który robi absolutną karierę jest olej z nasion jagód lingonberry – nazywany też norweskim złotem. Mimo, że to emolient, jest bardzo lekki, komfortowy. Idealny na każdą porę roku. Pozyskiwany z roślin, które dojrzewały w surowych warunkach Skandynawii. Doświadczały zmienności i kaprysów pogody dokładnie takich, jakich doświadczają nasze skóry.

Znany ze swoim odżywczych właściwości. Rozjaśnia skórę, dodaje jej witalności. Koi i łagodzi wszelkie podrażnienia, reguluję gospodarkę hydrolipidową skóry, łagodzi jej kaprysy i pobudza do działania. To prawdziwy bohater anti-aging. Sprzymierzeniec suchej i dojrzałej cery. Również tej zmęczonej, pozbawionej blasku i energii. Jest niezwykle cennym źródłem witamin, m.in. witaminy A, B, C i E. Dostarcza skórze ogromną dawkę kwasów tłuszczowych, wapnia, magnezu i potasu. Pomaga w zachowaniu odpowiedniego poziomu nawodnienia i zmniejsza widoczność przebarwień. To dzięki niemu zmniejsza się wrażliwość cery, a podrażnienia i zaczerwienienia zostają skutecznie ukojone. Olej z jagód lingonberry pomaga także przyspieszyć gojenie się niedoskonałości skóry. Owoce, prosto z serca Skandynawii, znalazły swoje istotne i bardzo cenne miejsce w kolekcji Mohani Norweski Wiatr.

Znajdziemy w niej ultranawilżający krem na dzień, intensywnie regenerujący krem na noc oraz odżywczy krem pod oczy. Krem na dzień ma lekką, przyjemną konsystencję. Doskonale się wchłania i mimo, że pokonuje przeciwników wagi ciężkiej – jest niewyczuwalny na skórze po aplikacji. Doskonale nadaje się do całorocznej pielęgnacji i przygotowuje skórę pod makijaż. Norweski Wiatr na noc, przynosi ukojenie Twojej skórze ukojenie i ratunek, kiedy Ty wypoczywasz. Zmęczona całym dniem cera najlepiej regeneruje się po zmierzchu, więc zapewnij jej wtedy najlepszą możliwą pielęgnację i dostarcz jej naturalnych i wysokiej jakości składników. Krem intensywnie restartuje zmęczoną i poszarzałą cerę, dostarczając jej solidną dawkę nawilżenia. Skład kremu uzupełnia olej z nasion rokitnika, który pomaga w poprawieniu elastyczności cery i widocznie wyrównuje jej koloryt, dodając blasku.

Rokitnik to silny sprzymierzeniec cery dojrzałej i nadwrażliwej, z nadprodukcją sebum i przebarwieniami. Kropkę nad serią stawia odżywczy krem pod oczy. Dyskretniejszy krewny całej serii, jednak wielki w swoim działaniu. Skutecznie “otwiera spojrzenie” napinając skórę tej delikatnej okolicy. Niweluje efekt zmęczenia, odżywia i nawilża lekką, bezzapachową i kojącą warstewką. Jego sekret stanowią substancje poprawiające mikrokrążenie krwi w naskórku: macerat z porzeczki, wyciąg z kasztanowca, jęczmienia i kawy oraz czerwone algi.

Naturalny skład, ale też da radę!

Dla osób, których cera zmaga się z alergiami, nadwrażliwością, podrażnieniami istnieją produkty proste składem ale wielkie działaniem. Nie efektowne, lecz efektywne. W naturze tkwi siła, trzeba tylko dać jej szansę. Pozostając z nią w zgodzie o każdej porze roku i słuchając potrzeb własnej skóry dajemy jej duża szansę na ponowne uruchomienie naturalnych dla niej procesów samoregulacji.

Tak! Nasza skóra doskonale wie, jak o siebie najlepiej zadbać.
Potrafi to zrobić sama. Jedyne, co musimy zrobić, to pozwolić jej na to dostarczając najlepszych, naturalnych składników, które wspomagają a nie wyręczają.